Archiwum Polityki

O jeden most za drogo

Rok temu pierwszy samochód i pierwszy pociąg przejechały mostem łączącym Kopenhagę w Danii z Malmö w Szwecji ponad cieśniną Bałtyku. Most zbudowano za pieniądze obu krajów specjalnie po to, by dwie połacie ziemi z cieśniną w środku można było nazywać europejskim regionem Øresund. Miał nim popłynąć nieprzerwany strumień ludzi i pieniędzy. Szczegóły rozpracowano logistycznie, statystycznie i prognostycznie, pozostało zacierać ręce w radosnym oczekiwaniu na zyski. Minął rok i z podliczeń wynika, że ludzie podeszli do mostu, jakby bali się utopić.

Cena przejazdu jest zbyt wysoka – mówi Torben Lentz, deputowany Duńskiej Izby Handlowej. – Na początku powinna być niska, bo tak łatwiej zainteresować ludzi każdym nowym produktem, także mostem. Będziemy lobbować za obcięciem cen, ale wszystko w rękach rządu. Za mało promuje on integrację w regionie Øresund.

– Integracja to rzecz delikatna i zależna od decyzji politycznych – tłumaczy Per Tryding ze szwedzkiej Izby Przemysłu i Handlu.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Świat; s. 42