Archiwum Polityki

Człowiek z multipleksu

Trzy lata temu, gdy rozpoczynano w Polsce budowę pierwszych multipleksów (kilkanaście sal kinowych pod jednym dachem), na rynku filmowym panowała euforia. Pojawiły się polskie superprodukcje, a rodacy zaczęli na nie tłumnie chodzić. Wydawało się więc, że wielkie centra kinowe staną się na lata najpopularniejszymi przybytkami masowej rozrywki. Na razie tak nie jest.

Według raportu „Rozrywka w Polsce”, przygotowanego przez firmę Healey & Baker, statystyczny Polak chodzi do kina niezwykle rzadko – zaledwie 0,7 raza rocznie, podczas gdy choćby bratanek Węgier czyni to dwa razy częściej. Nie mamy też czym się chwalić, jeśli chodzi o roczne wydatki na rozrywkę i rekreację, przeznaczamy bowiem na ten cel ledwo 111 euro na osobę, a więc dziewięciokrotnie mniej od Niemca czy Francuza. Mimo tak skromnych liczb, to jednak Polska jest głównym celem właścicieli multipleksów zainteresowanych inwestycjami w Europie Środkowej i Wschodniej.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Kultura; s. 47