Archiwum Polityki

Niemoc na przemoc

Wyobraźmy sobie, że edukacja szkolna to obwód elektryczny połączony szeregowo: minister, nauczyciele, rodzice i dzieci. Nie naprawi się obwodu majstrując przy jednej tylko żarówce. Tym bardziej że zepsute są wszystkie. Czego dowodem jest tragedia w gdańskim gimnazjum.

Rówieśniczy terror zaczyna się na ogół niewinnie, już w pierwszej klasie podstawówki. Siedmiolatki instynktownie wiedzą, kto nadaje się na ofiarę. Piętnują kapusia, kujona, jąkałę, głupka, gorzej ubranego lub zachowującego się, tchórza. Nikt z nim nie siedzi, nie bawi się na przerwach. Rozpoczyna się stygmatyzacja. Najpierw dziecko jest naznaczane przez rówieśników jako inne, a potem samo zaczyna tak o sobie myśleć. Ofiarami mogą być dzieci słabsze psychicznie, nie potrafiące zastosować przemocy wobec innych.

Polityka 44.2006 (2578) z dnia 04.11.2006; Temat tygodnia; s. 22