Archiwum Polityki

Półkownik Mrożek

Teatry polskie lubują się w klasyce zachodniej i świeżych sztukach krajowych. Do lamusa odeszła niemal cała dramaturgia epoki PRL. Na młodych reżyserach nie robią wrażenia nawet utwory żyjących klasyków, Mrożka i Różewicza. Są jednak wyjątki.

Wydawać by się mogło, że na ponowną, nie obciążoną stereotypami lekturę zasługują dziś nie tylko Sławomir Mrożek i Tadeusz Różewicz, ale także dramaty innych autorów, jak choćby Stanisława Grochowiaka, Ireneusza Iredyńskiego, Tymoteusza Karpowicza czy Helmuta Kajzara. Starsi reżyserzy nie chcą wracać do przeszłości, młodzi zaś wolą autorów bardziej uniwersalnych albo wystawiają dramaty swoich kolegów. PRL jest gdzieś w połowie drogi: za blisko, żeby uwspółcześniać, za daleko, żeby wystawiać realistycznie.

Polityka 44.2006 (2578) z dnia 04.11.2006; Kultura; s. 64