Archiwum Polityki

Ziemia obiecana hipermarketom

Po Łodzi krąży taki dowcip: przychodzi uczciwy inwestor do uczciwego urzędnika. Koniec. Nic śmiesznego, a wszyscy się śmieją: – Żeby go zrozumieć, trzeba prześledzić, jak powstają inwestycje w mieście – mówią łódzcy biznesmeni. – Łódź skazana jest na monokulturę: kiedyś był tu tylko przemysł lekki, dziś wyłącznie hipermarkety.

Gdyby wszyscy łodzianie jednocześnie poszli któregoś dnia na zakupy do swoich hipermarketów, nie doszłoby do katastrofy – zmieściliby się tam z powodzeniem, po dwie osoby na metrze kwadratowym. I byłby ten handlowy rozkwit miasta wyłącznie powodem do radości i dumy, gdyby nie zastanawiająca łatwość, z jaką zagraniczni inwestorzy, wznosząc megasklep za megasklepem, pokonują skomplikowane procedury urzędowe, załatwiają sprawy dla przeciętnego inwestora nie do załatwienia, a ich postulaty co do zmiany pierwotnego przeznaczenia poszczególnych atrakcyjnych terenów zyskują niemal natychmiastową akceptację.

Polityka 29.2000 (2254) z dnia 15.07.2000; Gospodarka; s. 60