Archiwum Polityki

Dwa procent władzy

Zarząd spółki Presspublika wydającej dziennik „Rzeczpospolita” w trybie natych-miastowym odwołał redaktora naczelnego tej gazety Piotra Aleksandrowicza. To pierwszy tak wyrazisty przypadek, kiedy wydawca dużego, ogólnopolskiego pisma informacyjno-politycznego, o znaczącej pozycji na rynku opinii, radykalnie i bez konsultacji ingeruje w dziennikarski zespół. Norweska Orkla, do której należy większość udziałów w spółce, pokazała twarde oblicze silniejszego partnera, który ze swej przewagi zamierza korzystać. Może to być zwiastun nowych obyczajów w prasowym biznesie.

Pięć lat temu ówczesny współwłaściciel „Rzeczpospolitej” francuski Hersant wykupił od polskiego wspólnika Państwowego Przedsiębiorstwa Wydawniczego strategiczne dwa procent udziałów w Presspublice (podnosząc swój udział z 49 na 51 proc.). Odtąd „Rzeczpospolita” przeszła na dobre w ręce zagranicznego wydawcy. Wtedy mówiło się, że Francuzom chodziło wyłącznie o podniesienie wartości swoich udziałów przed ich sprzedażą. Rzeczywiście, w następnym roku odkupiła je Orkla. Dyrektor PPW Maciej Cegłowski przyznaje, że decyzja o odstąpieniu kluczowych udziałów, z perspektywy czasu, wydaje się coraz bardziej kontrowersyjna. Twierdzi, że z Francuzami łatwiej się było porozumieć niż z Norwegami, ponieważ Francuzi na niezależność prasy są szczególnie uczuleni. – Powtarzali, że gazeta jest własnością dziennikarzy i czytelników – wspomina Cegłowski – może dlatego podpisaliśmy umowę na czas pokoju, a nie wojny. Dzisiaj widzę, że byłem zbyt dużym optymistą. Norwegowie mówią już innym językiem, bardziej z pozycji księgowego niż wydawcy. Drżą o każdy wskaźnik z dokładnością po przecinku, bo od tego zależy czyjaś posada w Norwegii. Dyrektor PPW przypomina, że właśnie przed pięciu laty zaczęły się kolejne polityczne zakusy na „Rzeczpospolitą” i że z dwojga złego wolał „francuski parasol niż kuratelę SLD”. Na razie jednak wygląda, że wpadł pod norweską rynnę.

PPW nie zgadza się z trybem odwołania Aleksandrowicza. Władze przedsiębiorstwa uważają, że potrzebna była zgoda obu partnerów Presspubliki, czyli PPW oraz Presspublica Holding Norway (Orkla), gdyż taki sposób powoływania naczelnego przewiduje statut spółki; jest jasne, że odwołanie powinno nastąpić w ten sam sposób.

Polityka 28.2000 (2253) z dnia 08.07.2000; Społeczeństwo; s. 83
Reklama