Archiwum Polityki

Wylansować, wykorzystać, wyrzucić

„Artysta to ktoś, kto produkuje rzeczy, których ludzie nie potrzebują, ale którymi – z różnych powodów – on chce ich obdarowywać” – ta sentencja Andy’ego Warhola nieustannie krążyła mi po głowie w czasie zwiedzania tegorocznego weneckiego Biennale Sztuki, największego na świecie spędu artystów, kuratorów, krytyków sztuki i właścicieli galerii. I do końca nie znalazłem odpowiedzi na pytanie: kto też da się tymi produktami wyobraźni obdarować.

Biennale to dla większości twórców szansa na piętnaście minut sławy, lekko odemknięta furtka do międzynarodowej kariery, okazja na dostrzeżenie przez tych, którzy na co dzień budują w sztuce hierarchie i decydują o tym, kto ma zostać wielkim. Nie ma się co łudzić, na tym wielkim targowisku jakość towaru ma znaczenie drugorzędne. Liczą się układy, siła przebicia, pieniądze włożone w promocję, trochę szczęścia. Artyści wystawiają więc swą sztukę jak prostytutki swe ciało: grunt to dać się zauważyć.

Polityka 25.2001 (2303) z dnia 23.06.2001; Kultura; s. 45