Archiwum Polityki

Bez lamentu tym razem

Kiedy przed czterema miesiącami w naszych redakcyjnych projektach pojawił się temat skandalicznie marnej doli młodych polskich uczonych, doznaliśmy charakterystycznego poczucia bezsilności. Oto kolejną publikację przyjdzie skończyć słusznym, acz próżnym lamentem. Nie tyle więc z nagłego porywu serca, ile ze złości ogłosiliśmy akcję stypendialną i podjęliśmy się roli nie tylko fundatora, ale także kwestarza. Saldo operacji wygląda bardzo korzystnie. Po stronie „ma” zapisujemy: 375 tys. zł na 15 stypendiów, trudny do przecenienia zapas wiedzy o czołówce polskiej młodej inteligencji oraz inspirujące doświadczenia i założoną właśnie Fundację „Polityki”.

Gdyby z ponad 200 sylwetek kandydatów do stypendium skonstruować jedną syntetyczną, to byłby to właśnie taki desperat, który w imię pasji, bo przecież nie z rozsądnego rachunku, wybiera niepewny los. Ale jest to specyficzna odmiana desperacji. Syntetyczny kandydat do naszego stypendium żadną miarą nie przypomina żałosnego męczennika nauki, zagubionego w świecie, przytłoczonego niedostatkiem, upokorzonego koniecznością uprawiania niegodnej żebraniny.

Antonio Banderas nauki

Jest na tyle inteligentny, by uświadamiać sobie absurd swego położenia: trzydziestka na karku, bez mieszkania, z dochodem pozwalającym ledwie opędzić najbardziej trywialne wydatki.

Polityka 25.2001 (2303) z dnia 23.06.2001; Nauka; s. 72