Archiwum Polityki

Od dyspensy do dyspepsji

Tym razem zapraszamy miłośników dobrej kuchni do dwóch nowych stołecznych restauracji, których nazwy będziemy musieli tłumaczyć. Dyspensa – mieszcząca się w pobliżu siedziby dawnego PAX-u – oznacza wybaczenie, zwolnienie z zachowania postu. I jest to niewątpliwie dobra nazwa dla lokalu, w którym każdy gość musi zgrzeszyć łakomstwem bądź nawet obżarstwem. Druga restauracja nazywa się Lokanta – tak w Turcji określa się przydrożne karczmy.

Namawiając czytelników do uczty i z góry udzielając rozgrzeszenia wyrażamy też nadzieję, że pobyt w którejkolwiek z polecanych restauracji nie zakończy się niestrawnością. A to właśnie znaczy słowo dyspepsja, przed którą przestrzegamy.

Dyspensa***

W tej części Warszawy o dobry lokal nietrudno. Z okien Dyspensy widać hiszpańską Casa Valdemar. Przy pobliskiej Marszałkowskiej królują: Garret i Odeon, a z egzotycznych kuchni zawsze polecamy Maharaję.

Polityka 25.2001 (2303) z dnia 23.06.2001; Społeczeństwo; s. 88