Archiwum Polityki

Wokulskiemu szło lepiej

Polski przedsiębiorca, który na wszelki wypadek woli pozostać anonimowy, przeklina polityków w Warszawie: Bawią się w demaskowanie rosyjskich szpiegów albo kabel światłowodowy urasta do urządzenia podsłuchowego, a my tu na rynku rosyjskim natychmiast czujemy oziębienie i tracimy miliony dolarów i tysiące miejsc pracy. Potwierdzają to, aczkolwiek w bardziej oględny sposób, ludzie z polskiego Biura Radcy Handlowego w Moskwie i z Banku Handlowego.

Dwudziestu pięciu szefów dużych polskich przedsiębiorstw stanęło w pozie takiej jak piłkarze, kiedy przeciwnik strzela rzut wolny. Przylecieli do Moskwy rządowym samolotem pod wodzą wicepremiera do spraw stosunków z zagranicą. Dobiegały końca lata osiemdziesiąte i tliły się jeszcze złudzenia, że pierestrojka odmieni nieuchronny upadek realnego socjalizmu; trzeba tylko ograniczyć centralne planowanie, a więcej inicjatywy pozostawić samym przedsiębiorstwom. Hasłem programu były priamyje swiazi, związki bezpośrednie.

Polityka 24.2001 (2302) z dnia 16.06.2001; Gospodarka; s. 60