Archiwum Polityki

To tylko lalki

Wiele wskazuje na to, że w sprawie Władimira Gusinskiego, niespodziewanie aresztowanego i równie nagle uwolnionego magnata mediów, wcale nie chodziło o rzekome nadużycia finansowe. Poszło o program satyryczny „Kukły” – czyli lalki, odpowiednik „Polskiego zoo” – który co tydzień przykuwa całą rosyjską widownię. A konkretnie o jedną lalkę – Władimira Putina.

W złotych czasach w Rosji satyryków tylko cenzurowano. Bywały jednak lata, gdy w więziennych lochach strzelano im w tył głowy, a za opowiadanie politycznych dowcipów, czyli antyradziecką propagandę, wysyłano budować kanał Wołga–Don. Także w dzisiejszej Rosji satyrycy są papierkiem lakmusowym stosunków władza–obywatel.

Właśnie teraz decyduje się, czy Rosja będzie musiała nauczyć się „żargonu Łubianki” – slangu tajnych służb, którym często posługują się byli oficerowie KGB, zajmujący od niedawna wiele stanowisk na szczytach władzy, czy też politycy zaczną mówić tak jak cała Rosja – uśmiecha się Wiktor Szenderowicz, popijając sok pomarańczowy w kawiarence w centrum Moskwy.

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Świat; s. 39