Archiwum Polityki

Którędy wyszedł dr Jekyll?

Powieść należy czytać wielokrotnie, a przynajmniej dwa razy. Za pierwszym razem odbieramy jej tekst tylko wzrokowo, co stanowi barierę, by móc przyswoić sobie jej sztukę. Za drugim razem mamy już na to większą szansę. Ale to wciąż nie wszystko. Bowiem następnie trzeba umieć wchłonąć jej elementy. Oto czego żąda Vladimir Nabokov we właśnie wydanych u nas „Wykładach o literaturze”. Czy ta metoda ma przyszłość w roku 2000, gdy informacja kulturalna dociera do nas w postaci migotliwych obrazów, zmieniających się co pół sekundy?

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, proszę pozwolić mi na wspomnienie. Gdy byłem we Francji, ale w stanie ubóstwa, mój znajomy pracujący w Luwrze wpuszczał mnie tam za darmo i nieraz łaziliśmy razem po tym kolosalnym muzeum, którego korytarze liczą się na kilometry. Otóż zauważyłem w dziale malarstwa holenderskiego starszego pana ubranego starannie, lecz po staroświecku (nosił laseczkę), który wpatrywał się w obraz. Gdy po paru godzinach wracaliśmy przez tę samą salę, spotkaliśmy go dokładnie w tym samym miejscu w niezmienionej postawie.

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Kultura; s. 56