Archiwum Polityki

Bykiem w orła

Na naszych oczach zaczęła się wielka dyplomatyczna gra o to, na jakich warunkach Polska i inne kraje środkowoeuropejskie przystąpią do Unii Europejskiej i na jakich zasadach tam będą funkcjonować. Spór między Niemcami i Hiszpanią o dostęp Polaków do unijnego rynku pracy pokazuje, że warunki polskiego członkostwa zależeć będą w pierwszym rzędzie od negocjacji pomiędzy obecnymi członkami UE. Debata w Polsce o granicach ewentualnych ustępstw wobec Unii i o tym, czy obstawać przy dacie za cenę ustępstw, czy lepiej twardo negocjować i później wejść do UE, jest myląca: Polska nie ma wcale takiego pola manewru.

Kiedy hiszpańscy dyplomaci pierwszy raz dali do zrozumienia, że nie podoba im się niemiecki postulat, aby po rozszerzeniu UE zamykać unijny rynek pracy dla obywateli z nowych krajów członkowskich, to mogli jeszcze liczyć na sympatię w Polsce. Niemieckie obawy, że pracownicy z Polski mogliby podbić niemiecki i austriacki rynek pracy, wydawały się przesadzone, więc siedmioletni (lub, jak kanclerz Schröder zażądał jeszcze w 1998 r., piętnastoletni) okres przejściowy kojarzył się z dyskryminacją i z członkostwem drugiej kategorii.

Polityka 22.2001 (2300) z dnia 02.06.2001; Świat; s. 30