Archiwum Polityki

Lata na pozór tłuste

Z badań opinii społecznej wynika, że Polacy znacznie lepiej oceniają stan gospodarki niż stan własnych kieszeni. Oznacza to, że w powszechnym odczuciu ekonomiczne sukcesy transformacji nie przekładają się na dobrobyt obywateli. Rodzi to frustrację i rozgoryczenie. Dlatego niewielu polityków ma odwagę publicznie głosić, że mimo wszystko żyjemy ponad stan, że za dużo konsumujemy, a za mało oszczędzamy, co grozi katastrofą gospodarczą.

Czy rzeczywiście z niebogatego społeczeństwa, w którym prawie 5 mln osób żyje poniżej tzw. ustawowej granicy ubóstwa, a następne 2 mln poniżej minimum egzystencji, można i należy wycisnąć większe oszczędności? Czy po dziesięcioleciach przymusowej komunistycznej ascezy samochodowe szaleństwo zamożniejszych Polaków jest aż tak szkodliwe? Czy dla tak abstrakcyjnych dla przeciętnego obywatela pojęć, jak bilans handlowy, deficyt obrotów bieżących czy nawet wzrost gospodarczy, ma się on wyrzec dostępnych mu dotąd rozkoszy konsumpcyjnych?

Polityka 26.2000 (2251) z dnia 24.06.2000; Gospodarka; s. 68