Archiwum Polityki

Akcja prywatyzacja

Pracownicy PKO BP świętują. Od kilku dni mogą sprzedawać swoje akcje; nagle stali się bogatsi o 4,2 mld zł. Tymczasem załoga Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) nie wyklucza strajku generalnego, bo ich akcje blokuje Skarb Państwa. Akcje pracownicze wymyślono po to, by kupować za nie zgodę załóg na prywatyzację. Dziś nowa władza ma kłopot: jak płacić za rezygnację z prywatyzacji?

Wraz ze zbliżaniem się pierwszego listopadowego poniedziałku na warszawskiej giełdzie rosło napięcie. Tego dnia mijał dwuletni okres, w którym pracownicy największego polskiego banku PKO BP nie mogli handlować swoimi akcjami. W portfelach 48,5 tys. byłych i obecnych pracowników kryło się 10,8 proc. kapitału akcyjnego spółki. Kiedy w 2004 r. otrzymywali je jako premię prywatyzacyjną, warte były już niemało, bo prawie 2 mld zł. Jednak do dziś, za sprawą hossy na warszawskim parkiecie i polityki ministra skarbu, który blokuje prywatyzację, wartość pracowniczego pakietu uległa podwojeniu.

Polityka 46.2006 (2580) z dnia 18.11.2006; Gospodarka; s. 46