Archiwum Polityki

Pośladki przebite strzałą

Przed laty Piotr Szczepanik podbijał serca Polek ckliwą balladą zaczynającą się od słów „Kochać. Jak to łatwo powiedzieć”. Czy równie łatwo namalować? Jakąś odpowiedzią na to pytanie jest wystawa „Prawdziwy romans”, otwarta w monachijskim Museum Villa Stuck.

Wiele wyjaśnia podtytuł ekspozycji: „Alegorie miłości od Renesansu po dzień dzisiejszy”. Zamysł ciekawy i ambitny. Pokazać, jak na przestrzeni wieków twórcy próbowali utrwalić w dziełach to najczystsze i najpotężniejsze z uczuć. Jak zmieniała się symbolika, do której się odwoływali.

Miłość to nie tylko sprawa ważna i uniwersalna, zawsze absorbująca ludzkość, ale równocześnie wdzięczne pole do twórczych spekulacji. I ta mnogość, aż prosząca się o upamiętnienie: miłość matczyna i dziecięca, miłość do bogów, platoniczna, niespełniona, euforyczna, pożądliwa, bezinteresowna, własna, chorobliwa, heteroseksualna, homoseksualna itd.

Polityka 11.2008 (2645) z dnia 15.03.2008; Kultura; s. 64