Archiwum Polityki

Chaosu próba generalna

W centrum Ahmedabadu byłem w nocy 30 stycznia, już po głównym trzęsieniu. Ciągle jeszcze trzęsło, do końca burząc resztki, które ocalały po pierwszym ataku ziemi. Ta część miasta, wysokie centrum mieszkaniowe i ulice bogatych willi z satelitarnymi antenami na dachach, przestała nagle żyć. Przetrwały tylko budynki rządowe.

Gdy jechałem przez dzielnicę mieszkaniową, było ciemno. W reflektorach samochodu widziałem wiszące klatki schodowe, trzymające się na pojedynczych szynach balkony, gołą ścianę na czwartym piętrze, z której cudem nie spadł obraz, może na niej namalowany jak mural. Wille, choć stały, wybitymi oknami patrząc na dzielnice wieżowców, można było zapewne obejrzeć od środka bez protestu ze strony mieszkańców, bo wszyscy uciekli. Popękane ściany czekały na powracające wstrząsy. Ludzie rozłożyli się na chodnikach i trawnikach, lecz całe kilometry od tego miejsca apokalipsy, bo choć nikt w Indiach nie boi się śmierci, to jednak każdy boi się trzęsienia ziemi.

Polityka 6.2001 (2284) z dnia 10.02.2001; Wydarzenia; s. 15