Archiwum Polityki

Już po stołkach

Prezes ciągle uspokajał. Mówił, że kończy rozmowy z inwestorem strategicznym, że jeszcze przed świętami dopnie prywatyzację. A w nowym roku kłopoty fabryki się skończą. Załoga wierzyła, bo bardzo chciała wierzyć.

W portierni Mogileńskich Fabryk Mebli siedzi kilku mężczyzn. Przychodzą tu co rano. Siadają na pokiereszowanych krzesłach, rozlewają herbatę do kubków i rozpamiętują. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia 2000 r. fabryka ostatecznie zbankrutowała i nie ma już po co chodzić dalej na hale. W biurze zamiast inwestora instaluje się pełnomocnik syndyka. Elegancki, uprzejmy i bardzo zajęty. Musi spłacić wierzycieli. To nie będzie łatwe. Długi fabryki trzykrotnie przekraczają wartość jej majątku.

Polityka 6.2001 (2284) z dnia 10.02.2001; Społeczeństwo; s. 84