Archiwum Polityki

Pan przypadek

To była jedna z najsłynniejszych ucieczek z PRL. A i później życie nie szczędziło Stanisławowi Pruszyńskiemu przygód jak ze scenariusza filmu sensacyjnego.

Do Polski wrócił przez przypadek. Nie planował powrotu, tak wyszło. Długo by opowiadać. Zresztą przedsiębiorcą też został przez przypadek. W ogóle przypadki zadecydowały o wielu ważnych wydarzeniach w jego życiu. Gdyby wtedy, latem 1968 r., został w Montrealu, być może dziś byłby zasłużonym kanadyjskim dziennikarzem, a nie warszawskim restauratorem. Ale jego, wówczas młodego reportera „The Gazette”, nudziła nieco kanadyjska prowincjonalność, opisywanie banalnych wydarzeń montrealskiego życia.

Polityka 2.2008 (2636) z dnia 12.01.2008; Historia; s. 67