Archiwum Polityki

Obca klasa

Zygmunt Mycielski myślał w sposób z gruntu samodzielny, odporny na ciśnienie wszelkich propagand, kierując się tym, co widział, słyszał i czytał. Spojrzenie miał ostre, rozmówców różnorodnych, lektury rozległe. Złudzeń żadnych, natomiast zadziwiająco trafne zrozumienie mechanizmów ustroju. I jasność co do odgrywanej przez siebie roli.

Miał hrabiowskie pochodzenie społeczne, „wrogów ustroju” w rodzinie, bliskich krewnych za granicą i przyjaciół na emigracji. Nie zerwał stosunków towarzyskich z niedobitkami arystokracji i pomagał im, gdy tylko mógł. Trudno o gorszą ankietę personalną, zwłaszcza w latach 1945–56, gdy dokument ten rozstrzygał często o ludzkim losie. Nie dość tego. Choć czytał wydawnictwa partyjne, a nawet „Historię WKP(b)”, utwierdzał się tylko w swej „ideologicznej i klasowej obcości”, by użyć ówczesnej formuły, która była wyrokiem skazującym.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Kultura; s. 52