Archiwum Polityki

Rachunek sumienia

Odnoszące się do Burbonów powiedzenie, że niczego się nie nauczyli i niczego nie zapomnieli, przypisuje się geniuszowi dyplomacji Talleyrandowi. Przypomniała mi się ta maksyma w czasie lektury „Polski pod rządami PZPR”.

Zbiór tekstów przygotowanych przez 25 autorów i zredagowanych przez ostatniego przywódcę PZPR Mieczysława F. Rakowskiego opatrzył posłowiem Aleksander Kwaśniewski. Książka ukazała się w czasie, gdy społeczne notowania SLD wyraźnie rosną. Można przewidywać, że w zbliżających się wyborach parlamentarnych, niezależnie od tego, czy odbędą się wiosną czy jesienią nadchodzącego roku, SLD odniesie sukces pozwalający mu na samodzielne wyłonienie rządu. To powoduje, że książka, mimo iż poświęcona przeszłości, stanowi ważny głos w aktualnym dyskursie politycznym. Nie wszyscy jej autorzy wydają się to rozumieć.

Do Burbonów zaliczyć należy Lucjana Motykę, który z całą powagą pisze o klęsce Mikołajczyka w wyborach 1947 r. zapominając, że wyniki wyborów zostały po prostu sfałszowane. Adama Łopatkę, który napisał: „Historycznym efektem polityki państwa w stosunku do Kościoła w latach 1949–1955 było oddzielenie Kościoła od państwa, przy pełnym zachowaniu wolności wierzeń i praktyk religijnych oraz więzi między Kościołem katolickim w Polsce a Stolicą Apostolską”, co jest dość dalekie od prawdy historycznej.

Kazimierz Secomski omawiając Plan Sześcioletni stwierdza z satysfakcją, że nasilenie procesów inwestycyjnych w przemyśle „osiągnęło takie rozmiary, jakich nigdy już nie zanotowano” (w 1953 r. 38 proc. dochodu narodowego!). I powiada dalej: „Większym zakłóceniom procesów rozwojowych zapobiegły niewątpliwie dwie ważne decyzje: o wymianie pieniądza w 1950 r. oraz o podwyżce cen i płac w 1953 r., co uchroniło gospodarkę przed niekontrolowaną inflacją”. Burbonowie się kłaniają.

Niektóre z zamieszczonych w książce tek    stów czynią wrażenie, że autorzy zapomnieli o zniesieniu cenzury.

Polityka 51.2000 (2276) z dnia 16.12.2000; Historia; s. 82
Reklama