Archiwum Polityki

Don Giovanni po psychoanalizie

Spektaklowi w Operze Narodowej rozgłosu nadały kostiumy słynnego Arkadiusa. Zapomniano jakby, że jest tam jeszcze muzyka niejakiego Mozarta.

Działaniom scenicznym Trelińskiego zagrażają dwa niebezpieczeństwa. Kiedy reżyser próbuje sprowadzić akcję wystawianego muzycznego dramatu do uniwersalnych znaków, archetypów, symboli – może to prowadzić do osunięcia się w banał. Z drugiej strony, gdy nadmiernie żongluje owymi symbolami, grozi mu przerafinowanie, zagmatwanie mało czytelne dla odbiorców.

Wraz ze swym współpracownikiem Borisem F. Kudličką potrafi jednak sprawić, by o ich spektaklach się mówiło, nawet jeśli są niedoskonałe.

Polityka 50.2002 (2380) z dnia 14.12.2002; Społeczeństwo; s. 96