Archiwum Polityki

Ostatki po Hemingwayu

W Hemingwayowskiej serii wydawnictwa Muza wyszła niedawno „Piąta kolumna”, teraz „To co prawdziwe o świcie”. Obie w Polsce dotąd nieznane, pierwsza z dziwnych powodów, druga – bo dopiero co opublikowana z pośmiertnych rękopisów.

Zawsze mnie dziwiło, że polscy wydawcy Hemingwaya starannie omijali jego jedyną sztukę teatralną, właśnie „Piątą kolumnę”. Bo polityczna? Ależ politycznie Hemingway był w PRL niekonfliktowy, a nawet dobrze widziany ze swoją etykietką pisarza z lekka lewicowego, co poszło głównie stąd, że podczas hiszpańskiej wojny domowej 1936–1939 r. ogłosił się antyfaszystą, za republiką i przeciw wojskom generała Franco. Do Hiszpanii miał zadawniony sentyment, bywał w niej wielokrotnie, zawdzięczał jej jako pisarz sporo dobrych opowiadań i co najmniej trzy powieści, w tym jedno ze swoich arcydzieł „Komu bije dzwon” i republika kojarzyła mu się z czymś lepszym.

Polityka 16.2000 (2241) z dnia 15.04.2000; Kultura; s. 56