Archiwum Polityki

Krok w przód, krok w tył

W pierwszym dniu zjazdu NSZZ Solidarność Marian Krzaklewski zapowiedział, że zrezygnuje z kierowania Akcją Wyborczą Solidarność, jeżeli ugrupowania tworzące Akcję powołają federację (najpóźniej do końca stycznia); wówczas on skupi się na kierowaniu związkiem. Jeżeli federacja nie powstanie, wówczas Solidarność, kierowana oczywiście przez Krzaklewskiego, utworzy własne ugrupowanie, nastawione na realizację programu związku.

Gdy wczytać się w ten scenariusz, to odejście Krzaklewskiego wcale nie zostało przesądzone. Obwarowane jest ono jak zwykle tyloma warunkami, że możliwy jest i taki wariant: Krzaklewski pozostaje szefem resztek, jakie z AWS pozostaną, jeżeli wewnętrzna debata o jej przyszłości będzie się przedłużać. W każdym razie kategoryczne oznajmianie, że Krzaklewski naprawdę odchodzi, jest stanowczo przedwczesne. Terminy są odległe, niejasności sporo.

Wątpliwości można mieć także i dlatego, że zjazd Solidarności, który w pierwszym momencie z ulgą powitał zapowiedź rezygnacji swego szefa, potem się cofnął i coraz mniej chętnie mówił o konieczności rozstania się z bezpośrednim udziałem w polityce.

Polityka 50.2000 (2275) z dnia 09.12.2000; Wydarzenia; s. 17