Archiwum Polityki

Koza lubi herbatę

Jedna z chińskich legend głosi, że cesarz Szen Nung wędrując po swym przeogromnym państwie pijał wyłącznie przegotowaną źródlaną wodę. 2737 lat przed narodzeniem Chrystusa cesarz-wędrowiec spoczął przy ognisku, na którym w kociołku bulgotał wrzątek. Wtem boski wiatr wtrącił do naczynia liść z herbacianego drzewa. Cesarskie usta spróbowały zabarwionej na złocisto wody. Napój był aromatyczny i ożywczy. Stał się cesarskim przysmakiem.

Herbaciany liść inspirował poetów i pisarzy. Chińczyk Lu Yu (733-835) w swej „Księdze herbaty” pisał o roślinie dającej tak wiele przyjemności smakoszom: „Najlepsze liście herbaciane muszą być pofałdowane jak skórzane buty z cholewami tatarskich jeźdźców, powinny skręcać się jak kosmata broda potężnego bawołu, lśnić jak morze poruszane lekkim zefirkiem, rozsiewać zapach jak mgła unosząca się z rozpadlin górskich, mieć soczystość i miękkość gleby zroszonej delikatnym deszczykiem”.

Polityka 9.2000 (2234) z dnia 26.02.2000; Społeczeństwo; s. 96