Archiwum Polityki

Dwa razy cztery siostry

Po premierach – wrocławskiej i warszawskiej – „Czwartej siostry” dały się słyszeć głosy rozczarowania: Janusz Głowacki w swojej najnowszej sztuce nie zawarł żadnej oryginalnej syntezy przemian współczesnej Rosji. W samej rzeczy: nie zawarł. Podobnie jak nie udało się to paru innym, zacnym myślicielom. Czy jest to powód do pretensji?

Narzekamy na dramaturgię, że nie ma ochoty zajmować się współczesnym światem, że odwraca się nie tylko od polityki, ale i od wszelkich kwestii publicznych, zamykając się w introwertycznych eksperymentach albo narcystycznie przeglądając się w lustrze. Głowacki tymczasem wziął kanwę z pierw-szych stron gazet. Kanwę fascynującą: kruszenie się spoiw i filarów gigantycznego gmachu rosyjskiego państwa, walenie się imperium, które, jak się zdaje, zawsze stało na glinianych nogach, ale szkody swą katastrofą może wciąż narobić co niemiara.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Kultura; s. 46