Archiwum Polityki

Lewa kasa, prawa kasa

Finanse partii politycznych są jawne. Taka jest norma konstytucyjna, to samo mówi ustawa o partiach politycznych. Gazety publikują więc sprawozdania z kampanii wyborczych, w Wydziale Rejestrowym Sądu Wojewódzkiego w Warszawie i w Państwowej Komisji Wyborczej można przeczytać coroczne finansowe sprawozdania. Jednocześnie znawcy problemu zgodnie twierdzą, że nie ma większej fikcji niż owe rozliczenia. Tak naprawdę bowiem partyjne pieniądze kryje szczelna tajemnica, powszechne jest także przekonanie, iż finansowanie działań polityków jest jednym z poważniejszych źródeł korupcji. W Polsce nie wybuchła jeszcze afera związana z tajnymi partyjnymi kontami na miarę tej, jaka poruszyła ostatnio niemiecką opinię publiczną w związku z osobą byłego kanclerza Helmuta Kohla, ale może to się stać także naszym udziałem. Zbliżają się kolejne, coraz bardziej kosztowne, wybory – w tym roku prezydenckie, a za rok parlamentarne. Rozrasta się system partyjnej nomenklatury, podziału łupów.

Całej prawdy o finansach partii politycznych nie zna w Polsce nikt. Wiedza o nich jest składana z ułamków informacji, z przecieków oraz porównań – tego, co w sprawozdaniach po kampanii wyborczej, z tym, co widać było gołym okiem. Nikt nie jest w stanie objąć całości problemu korupcji w Polsce i nie wiadomo również, jaka jej część bezpośrednio wspomaga cele partyjne, a ile idzie po prostu do prywatnych kieszeni polityków mających wpływ na decyzje o rozstrzyganiu przetargów, przyznawaniu koncesji czy na tworzenie prawa.

Polityka 4.2000 (2229) z dnia 22.01.2000; Raport; s. 3