Archiwum Polityki

Smutek tropiku

Kuba nie fetowała nadejścia 2000 r. 1 stycznia jest od 40 lat zarezerwowany na świętowanie rocznicy rewolucji Fidela Castro z 1959 r. W grudniu udało nam się spędzić sześć dni na wyspie. Dostaliśmy się na nią z Meksyku: osoby z Polski (w tym poseł UW Andrzej Potocki) oraz z Węgier. Interesowała nas ostatnia placówka komunistyczna na zachodniej półkuli. Już samo słowo „ostatnia” dźwięczy fatalizmem, schyłkiem. Na pytanie, jak głęboko ten schyłek się wżarł, nikt nie umie dać dzisiaj jednoznacznej odpowiedzi. Chcieliśmy sprawdzić, co na ten temat sądzi kubańska opozycja i czy jej głos jest słyszany w społeczeństwie?

– To Cadillac z 1948 r. – informuje taksówkarz. W jego głosie nie słychać cienia dumy, raczej znużone, apatyczne znawstwo.

W latach 40. i 50., gdy Kuba była nieformalną kolonią amerykańską, wiele najnowszych modeli z Północy miało swoje światowe prapremiery właśnie tu. Chevrolet, Ford, Dodge, Pontiac, Cadillac, Plymouth, Oldsmobile, Buick… Gdy 41 lat temu wyspą zawładnęli rewolucjoniści pod wodzą Fidela Castro, rozpoczął się błyskawiczny exodus potentatów.

Polityka 4.2000 (2229) z dnia 22.01.2000; Na własne oczy; s. 92