Archiwum Polityki

Instynkt zabójcy

Czy na korcie tenisowym jest jeszcze miejsce dla przyjaznych gestów i dowodów koleżeńskości? Czy też jest to już do tego stopnia bezwzględna walka, że kto zdobędzie się na ludzkie odruchy, na postawę fair play, ten zachowuje się jak mięczak?

Ba, łatwo być uśmiechniętym tenisistą, gdy wygrywa się wielkie pieniądze. Gdy Martinie Hingis wszystko układa się pomyślnie, nie ma przyjemniej wyglądającej i zachowującej się dziewczyny, lecz niech tylko zmieni się bieg wydarzeń na jej niekorzyść, to natychmiast złości się, wykłóca, staje się wstrętna. Do tego stopnia odzwyczaiła się od porażek, że trudno jej pogodzić się z przegraną. Wybucha nawet płaczem, jak w zeszłym roku po przegranym ze Steffi Graf finale na kortach Rolanda Garrosa.

Polityka 15.2000 (2240) z dnia 08.04.2000; Społeczeństwo; s. 95