Archiwum Polityki

Inne Chiny

Tajwańczycy, zwłaszcza młodzi, nie patrzą na komunistyczny Pekin jak na ojczyznę-matkę. Chcą – tak jak ich nowy prezydent – ugruntowania swego sukcesu gospodarczego i swojej niezależnej pozycji w świecie. Z kolei ambicja, prestiż i poczucie mocarstwowości nie pozwalają Pekinowi na rezygnację z odzyskania „zbuntowanej prowincji”.

W 1989 r. na Tajwanie odbyły się pierwsze wybory parlamentarne z udziałem opozycji, a nie – jak poprzednio – mający charakter aklamacji spektakl z udziałem jedynie ugrupowania rządzącego – Kuomintangu. To od tamtych wyborów Tajwańczycy zasmakowali w demokracji. Obecna wygrana kandydata Demokratycznej Partii Postępowej (DPP) Czen Szui-biana w wyborach prezydenckich zdecydowanie zderza się z planami Pekinu, który najdalej do 2007 r. chciał „uregulować sprawę Tajwanu”.

Polityka 14.2000 (2239) z dnia 01.04.2000; Świat; s. 32