Archiwum Polityki

Bomba in blanco

Kiedy pan Gilewicz kupował przed 5 laty auto w komisie, myślał, że piękny jest świat, w którym nawet elektromontera stać na własny wóz. Dzisiaj po samochodzie zostało już tylko wspomnienie, a pana Gilewicza dopadły, niczym czkawka z odległej przeszłości, wezwania do zapłaty.

W 1995 r. Jana Gilewicza skusił 10-letni Volkswagen Golf z autokomisu. Cena – 11 tys. 500 zł, rozłożona na 60 rat. Golfa sprzedał autokomis z Raszyna pod Warszawą, kredytu udzielił Bank Śląski, oddział w Krapkowicach, a przy załatwianiu formalności pośredniczyła spółka cywilna WKW – Biuro Kapitałowe z Opola. Pana Gilewicza, mieszkańca Warszawy, geograficzne zawiłości nie wystraszyły. Zgodził się też na prowizję (2110 zł) dla spółki WKW.

Polityka 14.2000 (2239) z dnia 01.04.2000; Społeczeństwo; s. 60
Reklama