Archiwum Polityki

Szymon potrafi

Honor polskiego sportu wydaje się uratowany. Zawiodło wielu faworytów, ale godnie zastąpili ich młodsi koledzy. A przed nami jeszcze występy kajakarzy, pływający na łódce Mateusz Kusznierewicz i start kolarzy szosowych. Nie powiedzieli ostatniego słowa lekkoatleci, a poza tym zawsze mogą być jeszcze niespodzianki. Przykład dał Szymon Ziółkowski.

Na półmetku igrzysk nic nie wskazywało, że Polacy wreszcie zaczną zdobywać medale. Pamiętaliśmy znakomity początek występów w Atlancie cztery lata temu, gdzie po pierwszych dniach Polska znajdowała się na pierwszym miejscu w klasyfikacji medalowej. Wiadomo było co prawda, że program igrzysk jest tym razem tak ułożony, że na sukcesy liczyć można raczej pod koniec niż na początku turnieju. Mimo to pierwsze porażki hokeistów na trawie, koszykarek, judoków, badmintonistów, bokserów, praktycznie wszystkich, którzy startowali, mogły załamać największych optymistów.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Wydarzenia; s. 15