Archiwum Polityki

Śmiertelna choroba kina polskiego

Parafrazując tytuł nagrodzonego, jak najbardziej zasłużenie, filmu Krzysztofa Zanussiego, można by powiedzieć, iż śmiertelną chorobą kina polskiego przenoszoną za pomocą taśmy filmowej jest nuda zużytych tematów, bylejakość artystyczna oraz nieliczenie się z publicznością.

Gdyńskie Lwy pewnie zaryczałyby gniewwnie podczas gali kończącej festiwal, gdyby nie uhonorowany nagrodą główną film Zanussiego „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” i może jeszcze parę tytułów. Tymczasem w konkursie pokazano aż 28 utworów. Ten rekord też jest podejrzany. Nie mielibyśmy bowiem sześciu projekcji dziennie, gdyby nie obfitość filmów telewizyjnych. Dotychczas był to zawsze festiwal filmów kinowych, na którym pokazywało się na marginesie także dzieła wyprodukowane dla potrzeb TV; tym razem było odwrotnie i jeżeli tendencja się utrzyma, trzeba będzie pomyśleć o zmianie nazwy gdyńskiej imprezy.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Wydarzenia; s. 18