Archiwum Polityki

Żarcie, polityka i miłość

Jean Quatremer, dziennikarz „Liberation”, w artykule „Unia już nie kocha Polski” (POLITYKA 38) nakreślił bardzo krytyczny obraz Polaków i Polski jako kraju zacofanego, zdominowanego przez kler, miotającego się politycznie. Miałoby to uzasadniać narastającą na Zachodzie niechęć do przyjęcia Polski do Unii Europejskiej. Otrzymaliśmy kolejny polemiczny głos z Francji, tym razem długoletniego dziennikarza „L’Express”.

Dla przeciętnego Francuza – który, jak każdy wie, po prostu nie istnieje, za to ma zdanie w każdej sprawie – Polska jest krajem odległym, swego rodzaju małą Rosją, zaśnieżonym stepem o niejasnym zarysie, gdzieś między Bałtykiem i Karpatami, zaludnionym przez prostych elektryków z długimi wąsami, gotowych zawsze uderzyć kawaleryjską szarżą na hitlerowskie Panzery, oraz przez chłopów o nastrojach mniej lub bardziej antysemickich, którzy kobiety całują w rękę jedząc przy tym bliny zakrapiane wódką nasyconą trawką-żubrówką. Zresztą jedni i drudzy, jeśli nie zostają papieżami, piją na umór. Uwaga: nie dopuszczam się tu żadnej krytyki. „Upijajcie się jak Polacy” – rozkazał Napoleon swoim wiarusom, którzy okazali się niezdolni do bitwy po dobrym świętowaniu!

Przeciętny Francuz, jak wiadomo, jest słabiutki w historii i geografii. Polska nie przełamuje tej reguły. Sopot, Lublin, Zakopane? To mniej lub bardziej legendarne miejsca gdzieś po stronie Austro-Węgier. Kościuszko, Mickiewicz, Piłsudski? Bez wątpienia jacyś dziewiętnastowieczni terroryści. A jednak kilka głośnych zdań kołacze się w pamięci: „Umierać za Gdańsk”, „Porządek króluje w Warszawie” i oczywiście „Niech żyje papież”. Jednak wielu mych rodaków myśli, że Mikołaj Kopernik, Fryderyk Chopin i Maria Curie byli Francuzami z dziada pradziada. W tym samym zresztą stopniu co niektórzy z ich ulubionych piłkarzy (Kopa, Budziński) oraz kilku bohaterów Tour de France (Graczyk, Stabliński). Jedynie Maria Walewska i były minister spraw wewnętrznych Michel Poniatowski, oboje zresztą dzięki Napoleonowi, wyłamują się trochę z francuskiej ignorancji.

Dla przeciętnego Francuza Polak jest sympatyczny, ale używa języka niemożliwego do wymówienia, pełnego liter k, w, y, z.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Ogląd i pogląd; s. 28
Reklama