Archiwum Polityki

Pończochy z Kantem

Wczesnym rankiem, zawsze tuż przed piątą, budził go krzyk wiernego służącego Lampego. O piątej filozof wypijał herbatę, wypalał fajkę i prawie do pierwszej, gdy zasiadał do obiadu, wychyliwszy uprzednio kielich węgrzyna, przygotowywał się do wykładów. Potem był spacer do twierdzy Friedrichsburg, zawsze tą samą drogą. O szóstej, po lekturze gazet, wracał do pracy w pokoju, gdzie stale utrzymywał temperaturę 15 stopni. O dziesiątej kładł się spać. Metodyczne życie Immanuela Kanta obrosło w legendę.

Polityka 34.2003 (2415) z dnia 23.08.2003; Kultura; s. 47