Archiwum Polityki

Inwazja Przemocy

Podczas niedawnego festiwalu muzyki country w Mrągowie zabito człowieka. Obserwatorzy i organizatorzy tej imprezy mówili, że nigdy przedtem nie dochodziło tam do aktów chuligaństwa na taką skalę jak w tym roku. Wszak country to muzyka raczej konserwatywna, łagodząca obyczaje. Również w lipcu przy okazji festiwalu muzyki alternatywnej w Giżycku doszło do zadym wszczętych przez młodych fanów punk-rocka. W sierpniu na poznańskim rynku miała miejsce regularna ostra bitwa między punkowcami a skinami. Dokładnie w tym samym czasie tłum wracający z podkrakowskiego lotniska, gdzie zorganizowano koncert Inwazji Mocy, demolował autokary, bił i terroryzował kierowców prywatnych samochodów. Inwazja Mocy przeistoczyła się w Inwazję Przemocy.

Niemal wszyscy, którzy te fakty obserwowali i na gorąco komentowali, skłaniali się ku opinii, iż mamy tu do czynienia z burdami wzniecanymi bez wyraźnej przyczyny, z agresją dla agresji, odruchową, przypadkową przemocą. Wystarczy przecież jakiekolwiek zgromadzenie tłumu – mecz, koncert, festiwal – by doszło do zadymy. Owszem, zawsze da się rzecz wytłumaczyć nazbyt liberalnym prawem, indolencją policji czy wreszcie niedostatkami wychowania. A jednak skala i charakter wspomnianych faktów osłabiają argumenty tych, którzy sądzą, że sprawne pałowanie wybije z młodych głów ochotę do burd.

Polityka 37.2000 (2262) z dnia 09.09.2000; Kraj; s. 29