Archiwum Polityki

W potrzasku

„Gdyby ktoś nas ostrzegł, jak niebezpieczne mogą być poduszki, Frances może by jeszcze żyła” – napisał Albert E. Ambrose z Nashville w liście do wiceprezydenta Ala Gore’a. Ambrose stracił pięcioletnią córkę w wypadku, gdy jego Dodge minivan potrącił inny samochód. Karoseria była ledwie wgnieciona, ale otwarły się poduszki powietrzne. Ta po stronie pasażera uderzyła Frances, zapiętą w pasach bezpieczeństwa na siedzeniu obok. Z powodu ciężkich obrażeń mózgu zmarła następnego dnia.

Ambrose dostał list od Chryslera ostrzegający o potencjalnym zagrożeniu, jakim mogą być dla dzieci poduszki. List przyszedł jednak kilka miesięcy po wypadku. Chrysler wysłał takie listy do wszystkich właścicieli samochodów, ponaglany przez rządową agencję bezpieczeństwa drogowego, tę samą, która nakazała wprowadzenie poduszek do standardowego wyposażenia samochodów. Poduszki zabiły już 150 Amerykanów, w tym 87 dzieci. Te obowiązkowe zabezpieczenia okazały się śmiercionośne dla niezapiętych kierowców i pasażerów, którzy pchnięci siłą hamowania znajdują się zbyt blisko eksplodujących poduszek.

Polityka 36.2000 (2261) z dnia 02.09.2000; Społeczeństwo; s. 78