Archiwum Polityki

Duma Rosji na dnie

Pół roku temu Władimir Putin został prezydentem, ponieważ zaprezentował się Rosjanom jako silny człowiek, który jest mistrzem judo, potrafi prowadzić odrzutowiec i nie patyczkuje się z czeczeńskimi „zwierzętami”. Wyglądał na swego chłopa, który przywróci Rosji prestiż supermocarstwa. Katastrofa „Kurska” okazała się jednak katastrofalna dla prestiżu Putina, rosyjskiej marynarki i rosyjskich snów o potędze.

Gdy Putin zaczynał urlop, jeden z najnowszych rosyjskich atomowych okrętów podwodnych od dwóch dni z wyrwą w kadłubie leżał na dnie Morza Barentsa. Przyczyny utonięcia są nieznane. Albo sternik wynurzając okręt o wyporności 13 900 ton i długości 157 m nie utrzymał jego równowagi i uderzył dziobem o dno powodując eksplozję zbiorników ze sprężonym powietrzem, albo wybuchła głowica jednej z 26 torped w części dziobowej, albo też „Kursk” trafił na minę z czasów wojny lub nawet – co też nie wykluczone – został w czasie manewrów trafiony przez zagubioną torpedę.

Polityka 35.2000 (2260) z dnia 26.08.2000; Wydarzenia; s. 17