Archiwum Polityki

Miłość jest ślepa

„Tańcząc w ciemnościach” Larsa von Triera jest czołowym osiągnięciem filmowym roku: Złota Palma na festiwalu w Cannes. Oraz jest to sukces emocjonalny, co nie zawsze idzie w parze z artystycznym: wzruszające dzieje matki poświęcającej się dla dziecka. Wydawałoby się, że mamy tu tryumf kompletny: sztuka i uczucie połączyły się. Tymczasem, o dziwo, krytycy narzekają. Dziwny wypadek.

Krytycy powinni być nareszcie zadowoleni; ubolewają oni z powodu zmierzchu ambitnych autorów: Eisenstein, Chaplin, Fellini, Visconti, Kurosawa, Orson Welles... od dawna nie było podobnych indywidualności, więc gdy ostatnio wyłonił się Hiszpan Almodovar oraz właśnie Duńczyk von Trier, odżyła nadzieja, że dziedzictwo mistrzów nie przepadnie. Toteż zostali oni przyjęci gorąco, a jednak wobec von Triera zgłasza się żale, jakie nie spotykały dawnych klasyków i nie słyszy się ich też z okazji Almodovara.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Kultura; s. 50