Archiwum Polityki

Na rewolucyjnym dopingu

Wbrew temu, co napisali Mariusz Janicki i Wiesław Władyka („Czas na V RP”, POLITYKA 46), Polska nie potrzebuje wprowadzenia V Rzeczpospolitej. Żyjemy w III RP i nie zanosi się, żeby ten stan uległ zmianie.

III RP nie zmiotło ze sceny dziejowej ogłoszenie przed trzema laty przez PO i PiS hasła IV RP, nie anihilował też rok rządów braci Kaczyńskich.Pomimo trapiących ją kryzysów III RP ma się wciąż stosunkowo dobrze i, śmiem przypuszczać, jej stan może się poprawiać. Jeśli, oczywiście, wyciągnięte zostaną właściwe wnioski z problemów, w jakie wpędziła ją próba delegitymizacji podjęta przez koalicję konserwatywno-narodowo-populistyczną. Rezultaty wyborów samorządowych pokazały, że duża część społeczeństwa nie poddała się propagandowemu terrorowi piewców IV RP.

Rozumiem intencje Janickiego i Władyki: dostrzegając bankructwo hasła IV RP, nie chcą siedzieć z założonymi rękoma i zaproponowali ucieczkę do przodu. To szlachetny odruch. Niestety publicyści „Polityki” zwiększają i tak ogromne pomylenie wszelkich pojęć, w jakim ostatnio żyjemy.

To wciąż III RP

Janicki i Władyka utrzymują, iż „to, że musi powstać V RP, wynika z czystej logiki politycznej. III RP, choć nadal świetnie broni się merytorycznie, straciła dobry wizerunek pod ciosami zwolenników rewolucji moralnej. Utraciła swoją cześć”. Państwo – proszę wybaczyć drastyczność porównania – nie jest panną na wydaniu, by w noc poślubną wkładać mu białą szatę dla sprawdzenia, czy nad świtem pojawi się czerwona plama.

Zmiana nazwy państwa nie jest kwestią „czci” czy wizerunku. Musi być wyrazem fundamentalnej zmiany, jaka się z naszym państwem lub w naszym państwie dokonała. W przypadku Trzeciej Rzeczpospolitej nie nastąpiło nic, co uzasadniałoby przeprowadzenie takiej operacji. Ani historycznie, ani prawnie, ani politycznie.

Nazwę Rzeczpospolita Polska wprowadzono po wywalczeniu niepodległości w 1918 r. i 123 latach utraty suwerenności narodowej.

Polityka 49.2006 (2583) z dnia 09.12.2006; Kraj; s. 41
Reklama