Archiwum Polityki

Czy balon poleci

W Polsce powstanie projektu konstytucji UE przyjęto jak jeszcze jedną notkę z kronik brukselskiej biurokracji. W Brukseli witano go jako wydarzenie porównywalne ze sformułowaniem traktatów rzymskich z 1957 r., kładących fundament pod dzisiejszą Unię Europejską.

Jeden z uczestników Konwentu porównał dzieło do balonu. Nie napełnimy go powietrzem do końca, to nie poleci, ale jeśli dodamy choć jeden atom za dużo, pęknie. Na plenarnej sesji mało było ludzi, którzy by się nie cieszyli, że ponad półtora roku roboty tak się kończy. Naturalnie, byli mniej i bardziej zadowoleni, a nawet – w wyraźnej mniejszości – surowi krytycy w stylu duńskiego populisty Jensa-Petera Bonde. Okazywano też mniejszą czy większą wdzięczność prezydium Konwentu, a zwłaszcza jego przewodniczącemu.

Polityka 26.2003 (2407) z dnia 28.06.2003; Świat; s. 47