Archiwum Polityki

Szach szmat

W latach 90. na ekranach włoskich kin pojawił się film „Ballada o czyścicielach szyb”. W Polsce rozmawiano o nim głównie dlatego, że zagrała w nim córka premiera Buzka, Agata. Dla Włochów ten obraz przedstawiał stereotyp Polaka.

W latach 80. Polacy pojawili się na włoskich skrzyżowaniach z wiadrami i szmatami na kiju. Nasi rodacy myli szyby samochodów w nadziei na kilkaset lirów. Potem widocznie wzbogacili się i przeszli do bardziej intratnych zajęć, bo na ich miejsce weszli imigranci z innych krajów. Jednak starsi kierowcy z rozrzewnieniem wspominają Polaków. „Zawsze byli uprzejmi, nie narzucali się, zanim zabrali się do pracy, pytali o zgodę” – mówią. Teraz wszystko jest inaczej. Na skrzyżowaniach toczy się walka.

Przejazd autem przez Rzym może stać się prawdziwym koszmarem nie tylko z powodu wiecznych korków, ale przede wszystkim przez grupy pochodzących głównie z Azji i raczej nieznoszących sprzeciwu czyścicieli, którzy niemal przez całą dobę obstawiają większość przejść dla pieszych. Na ich posterunki można natknąć się nawet na najbardziej oddalonych od centrum osiedlach, a im bliżej centrum, tym pasy i skrzyżowania są bardziej obstawione. Niemałym wyzwaniem jest pokonanie skomplikowanego skrzyżowania pod siedzibą FAO (Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa), gdzie na kolejnych światłach wpada się w ręce następnych ekip. Jeszcze gorzej jest koło Ust Prawdy; tam kilka minut oczekiwania w korku na czerwonym świetle zmienia się w prawdziwą bitwę o dostęp do szyb.

Myciem zajmują się też nieletni i to oni właśnie, według stróżów porządku, zarabiają najwięcej, bo nawet po 30 euro dziennie. – To na ogół rodzinny biznes albo zorganizowana siatka. Działają w grupach i dzielą się zadaniami. Starsi myją, a młodsi żebrzą. Zawsze mają przy sobie kartki informujące o tym, że są uchodźcami akurat z tego regionu świata, gdzie coś się dzieje.

Polityka 26.2003 (2407) z dnia 28.06.2003; Świat; s. 49
Reklama