Archiwum Polityki

Pan Wajda w Brazylii

W São Paulo, Belo Horizonte i Kurytybie kilka tysięcy widzów obejrzało przegląd filmów Andrzeja Wajdy – od „Zemsty” po „Kanał”. Nie byłoby może w tej informacji nic nadzwyczajnego, gdyby nie kilka faktów, które się za nią kryją.

Po pierwsze była to już druga w ciągu roku (po ubiegłorocznym festiwalu, w którym wzięło udział kilkudziesięciu polskich twórców) duża prezentacja polskiej kultury w Brazylii, z którą przecież nie łączą nas zbyt bliskie kontakty. Po drugie, w odróżnieniu od Kieślowskiego i Polańskiego, Wajda nie był dotąd w Brazylii specjalnie dobrze znany – zwłaszcza młodszym widzom – a jednak przegląd jego filmów stał się wydarzeniem, o którym pisały obszernie najważniejsze brazylijskie gazety. Po trzecie obie promujące polską kulturę imprezy zostały zorganizowane z inicjatywy Brazylijczyków i za brazylijskie pieniądze.

Jak to się udało? Ważny był zapał Urszuli Groskiej, mieszkającej w São Paulo producentki polskiego pochodzenia. Ale bardziej pouczający jest dla nas brazylijski system finansowania kultury, dzięki któremu w niezamożnym kraju (podobnie jak Polska) można znaleźć pieniądze na wiele takich przedsięwzięć. Jak to jest możliwe?

W połowie lat 40., kiedy katastrofę społeczną dzisiejszego Rio można sobie było tylko wyobrażać, przedsiębiorcy zaniepokojeni rosnącym napięciem społecznym stworzyli instytucje, których celem jest wyrównywanie szans i jakości życia różnych grup społecznych – poprzez darmową lub tanią edukację, opiekę medyczną, usługi socjalne, upowszechnianie kultury. Jedną z tych instytucji jest SESC (skrót od nazwy Służba Społeczna Handlu, podobną organizację, SESI, stworzyli przemysłowcy) finansujący m.in. przegląd filmów Wajdy. W samym São Paulo SESC dysponuje kilkunastoma centrami kulturalnymi i rocznym budżetem wysokości 100 mln dol., pochodzącym z częściowo obowiązkowych składek przedsiębiorców.

SESC jest niezależny od rządu, a kontrolują go organizacje biznesu. Dzięki temu kultura ma w Brazylii źródło finansowania niezależne od politycznych koniunktur.

Polityka 25.2003 (2406) z dnia 21.06.2003; Kultura; s. 73
Reklama