Archiwum Polityki

Kraina analfabetów

Równe pół wieku temu w maju 1953 r. władze Polski Ludowej dumnie ogłosiły, że oto zlikwidowano u nas analfabetyzm – jedną z najgroźniejszych chorób dawnego wrogiego ustroju. Od tej chwili czytać mieli już wszyscy: od studentów po robotników w czasie przerwy śniadaniowej – i chłopów pędzących na traktorach. Z dawnych mrzonek zostało szokująco niewiele: najnowsze badania pokazują, że kontakt ze słowem drukowanym ma tylko trochę więcej niż połowa Polaków, a reszta znalazła się na progu wtórnego analfabetyzmu: nie rozumie, co się do niej mówi i pisze.

Oswoiliśmy się już z myślą, że Polaków dzielą preferencje polityczne, stosunek do spraw społecznych (na przykład aborcji) i wyznawanych wartości. Okazuje się jednak, że jeden z zasadniczych i najgłębszych podziałów dokonuje się w sferze kultury. Badania przeprowadzone w końcu ubiegłego roku przez Instytut Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej potwierdzają, że do jakiejkolwiek lektury przyznaje się 56 proc. Polaków; reszta wykazuje kompletny brak takich aspiracji. Spośród osób, które interesują się literaturą, zaledwie co dziesiąta czyta miesięcznie trzy i więcej książek (łącznie z broszurami), niemal połowa poprzestaje na czterech, pięciu rocznie.

Polityka 21.2003 (2402) z dnia 24.05.2003; Raport; s. 4
Reklama