Archiwum Polityki

Paraliż plus drgawki

Skandal zakończony odejściem Aleksandra Naumana z Narodowego Funduszu Zdrowia oznacza dla tej instytucji wstrząs porównywalny z trzęsieniem ziemi. Może to obudzi ją z letargu? Postanowiliśmy sprawdzić, jak Fundusz działa po dwóch miesiącach. Okazało się, że nie działa wcale.

Narodowy Fundusz Zdrowia nie ulżył jak na razie doli pacjentów ani nie odmienił tragicznej sytuacji szpitali i przychodni, których zadłużenie przekroczyło 5 mld zł i niebezpiecznie szybko narasta. Likwidacja kas chorych rozluźniła dyscyplinę finansową, bo po co myśleć o racjonalnym wydawaniu pieniędzy, skoro wszystkie składki ubezpieczonych i tak wpadają teraz do jednego worka? Mimo fatalnych następstw finansowych jeszcze gorsza jest niepewność. Według twórców reformy wycofanie limitów i promes (niezbędnych, gdy ktoś chce się leczyć poza swoim macierzystym województwem) miało ułatwić chorym dostęp do placówek medycznych, ale po tej decyzji nikt nie wytłumaczył, kto zapłaci za przemieszczających się pacjentów.

Polityka 23.2003 (2404) z dnia 07.06.2003; Kraj; s. 40
Reklama