Archiwum Polityki

Ulotne oktany

Z wielką wrzawą zapowiedziano niedawno surowe kontrole stacji benzynowych i jakości sprzedawanego paliwa. Istnieje jednak obawa, że skończy się jak w PRL, kiedy kontrolerów było więcej niż litrów sprzedawanej benzyny.

Benzyna była w PRL towarem wyjątkowym. Nie dało się jej upędzić jak bimbru, wyhodować u teścia na wsi czy przemycić z NRD albo Węgier. Absolutnym dysponentem paliwa, jak zresztą wszystkich produktów strategicznych, było państwo. Od samego początku PRL pojazdy państwowe, stanowiące większość na drogach, obficie dostarczały paliwa prywatnym samochodom. Przez pierwszych kilkanaście powojennych lat z racji znikomej liczby prywatnych aut był to problem marginalny. Po raz pierwszy zwrócił uwagę władz w 1957 r.

Polityka 28.2003 (2409) z dnia 12.07.2003; Historia; s. 56