Archiwum Polityki

Dzieci rewolucji

Żadna rewolucja nie jest dość radykalna z punktu widzenia swoich radykałów i dlatego każda wcześniej czy później próbuje pożreć swe dzieci. Rewolucja PiS nie mogła być wyjątkiem.

W „Rzeczpospolitej” prezydent Lech Kaczyński chyba ze zdziwieniem, z pewną irytacją i z wyraźnym trudem odpiera zarzut Piotra Semki, że chce stępić ostrze procesu lustracji. Prezydent zarzuca swoim adwersarzom radykalizm i brak szacunku dla elementarnych standardów prawnych. Żeby bronić swego stanowiska, musi odciąć się od prezesa Kurtyki, którego niedawno powołał. Na sąsiedniej stronie red. Gontarczyk otwarcie zarzuca prezydentowi, że kryje kapusiów. Należący do ojca Rydzyka „Nasz Dziennik” nie pozostawia też cienia wątpliwości, że składając w Sejmie nowelizację ustawy lustracyjnej urząd prezydencki przeszedł na stronę agentów.

Polityka 3.2007 (2588) z dnia 20.01.2007; Temat Tygodnia; s. 24