Archiwum Polityki

Czapki z głów

W ostatnim czasie doszło w naszym kraju do brutalnego zderzenia moherowych beretów z atłasowymi kapeluszami. Dziś już o tym nie pamiętamy, ale podobne wojny czapkowe zdarzały się niejednokrotnie w przeszłości. Oto krótkie przypomnienie zmagań rodaków o prawo do nakrywania głowy tym, na co mają ochotę.

Polak zawsze był przywiązany do swego nakrycia głowy, o czym świadczy choćby desperackie postanowienie Rejenta, który straszy w „Zemście”: „Czapkę przedam, pas zastawię/a Cześnika stąd wykurzę...”. Czapka to najbardziej rzucający się w oczy wyraz naszej osobowości, czego świadomość miał nie tylko szlachcic nadzwyczaj kłótliwy, ale też bardziej współczesny plebejusz w gustownym bereciku z antenką. Janusz Głowacki w swej autobiograficznej książce „Z głowy” opisuje taką oto scenę, świadczącą o mądrości życiowej pewnej anonimowej staruszki, podróżującej ongiś wraz z pisarzem autobusem linii 116: „Na przystanku przy Miodowej kierowca powiedział, że dalej nie jedzie, bo przednim pomostem pchał się jakiś facet w bereciku i drzwi się nie zamykały.

Polityka 51.2005 (2535) z dnia 24.12.2005; Kraj; s. 28