Archiwum Polityki

Chłop tyje, inteligent rośnie

Zamożność można poznać nie tylko po ubiorze i samochodzie. Bogaci Polacy różnią się od biednych wzrostem, wagą, szybkością dojrzewania, a także sprawnością na stare lata.

Zbigniew Słowikowski, rolnik ze wsi Błaskowizna na Suwalszczyźnie, przed kilkoma laty uznał, że z rolnictwa wyżyć nie można, ale dobrym źródłem dochodu okazała się krystalicznie czysta woda w najgłębszym polskim jeziorze Hańcza, na którego brzegu stoi gospodarstwo. Jezioro upatrzyli sobie nurkowie. Cztery lata temu przedsiębiorczy pan Zbigniew wybudował więc dla nich osobny dom nad samym brzegiem, ze specjalnym pomieszczeniem na sprężarki do ładowania butli i ciężkie skafandry. W prowadzeniu pensjonatu pomaga rodzina – żona i trzy uczące się córki. Pan Zbigniew, który niedawno skończył 57 lat, nie tylko nie nurkuje, ale nie uprawia żadnego sportu. – Moje córki za to chcą nurkować. Jedna z nich planuje zrobić kurs w przyszłym roku – mówi.

Plany córek pana Zbigniewa dobrze ilustrują zmianę stylu życia, jaka dokonała się wśród wykształconych Polaków w latach 80. i 90. Wraz ze wzrostem wykształcenia i dochodów zmienia się podejście do fizycznej aktywności i sposób odżywiania. Kiedy zmiany trwają dłuższy czas, wpływają pozytywnie na zdrowie i wagę dorosłych, a w przypadku dzieci – na wzrost.

Wzrost dzieci to najbardziej czuły wskaźnik społecznego statusu rodziny (każda z trzech córek Zbigniewa Słowikowskiego jest wyższa od ojca).

Kasty z Peerelu

W połowie XIX w. w Manchesterze, wówczas wielkim ośrodku przemysłowym, średnia oczekiwana długość życia w rodzinie robotnika wynosiła zaledwie 15 lat, w rodzinie fabrykanta – 45 lat. Lepszym warunkom życia bogatsi – co potwierdzają badania prowadzone na dawnych cmentarzach – zawdzięczali też wyższy wzrost i silniejsze kości. Chociaż po rewolucji przemysłowej XIX w.

Polityka 30.2003 (2411) z dnia 26.07.2003; Społeczeństwo; s. 74
Reklama