Archiwum Polityki

Węgry: Lot turula

Węgrzy święcie wierzą, że z dalekiej Azji do obecnej ojczyzny doprowadził ich olbrzymi ptak, największy z orłów – turul. Przybyli za nim do Europy dopiero w IX w., może z Mongolii, może z Tybetu, z całą pewnością zza Uralu.

Wędrówka Madziarów trwała kilkaset lat i ilekroć zatrzymywali się na dłużej nad Wołgą, Dnieprem czy Seretem, pojawiał się nad ich obozowiskami turul z ogromnym mieczem w szponach i podrywał do dalszej drogi. Tak ich poprowadził przez Karpaty aż nad Dunaj i dopiero tu opuścił miecz, który głęboko wbił się w ziemię. Na znak, że oto nadszedł kres wędrówki.

Turul do dziś strzeże Królewskiego Zamku w Budzie. W 1896 r. z okazji tysiąclecia ustanowienia węgierskiego państwa przy żelaznej kutej bramie wiodącej na zamkowe tarasy ustawiono obelisk z sylwetką tego mitycznego ptaka. Tędy wchodzi się do Zamku, dostępnego dla zwiedzających, bo w nim mieszczą się najważniejsze i szalenie atrakcyjne dla turystów sale Muzeum Historii Budapesztu, Galerii Narodowej, Biblioteki Narodowej oraz Muzeum Sztuki Współczesnej.

Jeszcze większy pomnik turula, bo aż o 14-metrowej rozpiętości skrzydeł, postawiono na zboczach Kohegy koło Tatabanyi. Zdaniem jej mieszkańców – tu właśnie mityczny turul opuścił miecz. Ogromny, bodaj największy węgierski pomnik jest dobrze widoczny, kiedy pociągiem bądź szosą jedzie się z Komarna do Budapesztu.

Narada wodzów

Jak to się stało, że 400 tys. Węgrów, którzy pod wodzą księcia Arpada wkroczyli na Nizinę Panońską, potrafiło przetrwać i dać początek dzisiejszemu państwu, kiedy po znacznie liczniejszych hordach Hunów oraz ustabilizowanym już państwie Awarów śladu nie zostało? Otóż kolejna legenda głosi, że książę Arpad zwołał naradę wodzów wszystkich siedmiu szczepów madziarskich, które nie tylko łupiły Europę, ale często wojowały ze sobą, i zawarł z nimi przymierze krwi oraz podzielił nowo zdobyty kraj. Ten pierwszy akt prawny miał miejsce w 896 r.

Polityka 30.2003 (2411) z dnia 26.07.2003; Półprzewodnik Polityki; s. 84
Reklama